Wewnętrzny uzdrowiciel
Na poziomie duchowym posiadamy boską, nieograniczoną wiedzę. Nie potrafimy jednak z niej zazwyczaj świadomie korzystać. Czasem pojawiają się w naszym życiu nagłe olśnienia, boskie inspiracje, które przebiją się przez blokady naszej podświadomości. Ale jeśli nie pracujemy nad sobą, zdarza się to raczej rzadko.
Każda choroba ma coś nam powiedzieć, dać do zrozumienia. I jeśli uda nam się ominąć „cenzurę” podświadomości, dostaniemy odpowiedź, co nasze ciało chce nam przekazać.
Podam Ci przykład:
1. Kobieta miała na powiece nie gojące się uczulenie – tak przynajmniej określił to słynny dermatolog. Dostała od niego maść, która działała dopóki jej używała, potem symptomy powracały. Powieka swędziała, pękała na niej skóra, czasem lekko krwawiła. Ciągnęło się to 10 miesięcy. Dermatolog 3 razy zmieniał lekarstwo – bezskutecznie. Podczas sesji uświadomiła sobie, dzięki rozmowie z wewnętrznym uzdrowicielem, że jej dolegliwość bierze się z tego, że nie lubi mieszkania, które wynajmuje. To zupełnie tak, jakby miała uczulenie, ze musi na nie codziennie patrzeć. Brzmi nieco niedorzecznie, ale kiedy uświadomiła sobie powód swojego problemu i przeafirmowała pozytywne nastawienie do wynajmowanego mieszkania, powieka zagoiła się natychmiast. Uczulenie nigdy nie powróciło, a ona choć już akceptowała swoje mieszkanie, po 3 miesiącach znalazła inne, w którym czuje się świetnie.
Każda choroba ma coś nam powiedzieć, dać do zrozumienia. I jeśli uda nam się ominąć „cenzurę” podświadomości, dostaniemy odpowiedź, co nasze ciało chce nam przekazać.
Podam Ci przykład:
1. Kobieta miała na powiece nie gojące się uczulenie – tak przynajmniej określił to słynny dermatolog. Dostała od niego maść, która działała dopóki jej używała, potem symptomy powracały. Powieka swędziała, pękała na niej skóra, czasem lekko krwawiła. Ciągnęło się to 10 miesięcy. Dermatolog 3 razy zmieniał lekarstwo – bezskutecznie. Podczas sesji uświadomiła sobie, dzięki rozmowie z wewnętrznym uzdrowicielem, że jej dolegliwość bierze się z tego, że nie lubi mieszkania, które wynajmuje. To zupełnie tak, jakby miała uczulenie, ze musi na nie codziennie patrzeć. Brzmi nieco niedorzecznie, ale kiedy uświadomiła sobie powód swojego problemu i przeafirmowała pozytywne nastawienie do wynajmowanego mieszkania, powieka zagoiła się natychmiast. Uczulenie nigdy nie powróciło, a ona choć już akceptowała swoje mieszkanie, po 3 miesiącach znalazła inne, w którym czuje się świetnie.
Create a free website with
Weebly